ZeszytyPoetyckie.pl
  • WYDAWNICTWA
  • WYDARZENIA
  • DEBIUTY
  • KRYTYKA
  • POEZJA
  • START
Krzysztof Kleszcz
                                                                                

System

 

O więźbo, tono cementu, góro piachu,

patrzę na Was, moje. Już mieszkam,

wstawiłem wodę. Polna gruszo w tle,

po wierzbie pniu, łowię szum,


czytam ze słojów. O pole szczawiu,

wyrwę cię, zmienię. Widoku z sypialni -

tapeto z Windowsa, co czekasz na kursor

i ikony, już się loguję.


 

Topnienie

 

Na drodze sól, sól. Można więc czytać

z przerywanych linii albo straszyć się

linią ciągłą. Wszędzie mleko, pusta kartka,

wapno i jeszcze to radio ze swoim m jak


mdłość. Nie rozpoznaję drzew w szadzi, chłopca,

który robi orła. W niedoczyszczonych szybach

widzę banery przykryte zasłoną szronu

i wiatrochron, który złapał ruchliwe nic.


Kawa za kawą, by móc szeptać do śpiących:

zobaczcie, białe jest gotowe. Na języku słone,

na startym naskórku - ból, który zamyka mi powieki.

Słońce się dźwiga i wszystko taje - jesteśmy odcięci.

 

 

Schowek

 

Światło spomiędzy desek ledwo muska wątłą przestrzeń.

Niewidzialne pokasłuje jak pod słuchawką stetoskopu.

 

Jest pora odwiedzin. Okno wpuszcza promień na dwie godziny,

potem wraca tu cień i mrok jak wyrok. Na grzędach kurz znosi


to cierpliwie, kornik jest pokorny. Każdy dom ma fundament

i swoją zapadnię, tak jak głowa kręcz szyi. Straszy zaduch,


prześcieradło udaje papier ścierny. Z drobin układają się wzory

do prześladowania, pajęcze sieci, sęki. Drewno oddycha,


nie oddycha.

 

 

Zakręcony

 

Jeżeli błękit jest złudzeniem, to i szarość, wszystko.

Równym technicznym pismem ziarnu pisany kamień.


Pod skórą świata tkwi nerw, światłoczułość.

W każdej cząstce mnóstwo miejsca na twój szept.


Kierujesz prośbę, jakbyś znalazł oś, nadawał spin

śpiewał kręć się, kręć wrzeciono. Zatrać się w tym, skalecz,


śnij. Zawracaj głowę, rzekę, aż stemple zatrzeszczą

od ciężaru nieba. Obracaj proch zgodnie ze wskazówkami.

 

 

Dom (II)

 

HP drukuje kolejne strony. Karpiówka na dachu,

a my w ciepłym wnętrzu ryby. Klinkier

marzy o dymie, drzwi o zawiasach, futrynie,

judaszu - całej tej historii. Rynna będzie pluć


na szczęście. Stemple drętwieją - kuzyni Atlasa

pozbawieni kory, okna otwierają się na nowe.

Zobaczycie, będą schody. Będą, drewniane

i mocne. Zacząłem od słów, tom znalazł rym.

 
Copyright 2012 | ZeszytyPoetyckie.pl | Redakcja | Mapa serwisu | Regulamin