ZeszytyPoetyckie.pl
  • WYDAWNICTWA
  • WYDARZENIA
  • DEBIUTY
  • KRYTYKA
  • POEZJA
  • START
Michał Murowaniecki
Udar                                                                                                                                                               


Od trzech dni jedzenie trocin

słońca. Gorący piasek zamieszkał na stałe

w naszych ciałach, len jest przyjacielem

(jedynym na tej trasie). Kolana to pomarańcze

obrane ze skóry. Zimne wydają się tylko oczy

napotkanego handlarza. Obchodzimy ciało:

grube ziarna pieprzu na twarzy, w dłoni

pęcherz martwego zwierzęcia.


Robi się tak sucho, że nawet czas nie płynie.

Najbliższe wzgórze okazuje się spiskiem,

za którym stoi górskie pasmo. Radzą nam

wyciskać koszule, przekłuwać odciski. Z żalem

wspominam kran, którego nie dokręciłem.


Na pobliskim zboczu siedzą sępy, ślą

pozdrowienia. Bukłak to puste słowo.

Myślę o pełnych piersiach kobiet z odległej wioski.

Próbuję nie myśleć o tym, że ciało przewodnika

w większości składa się z wody.



Zwitki


Chwilowa drzemka: dopust Boży.

Przedział zamienia się w trumienkę z widokiem

na szczątki mijanych stacji. Zwierzęta

zdychają przy torach. To moja podróż przez


tunel bez tlenu.


Twarz zarasta jak tajga. Łącza zawodzą,

spadają satelity. Miesiące to zwitki w kieszeniach.

Wszystko wyliczone: rachunek otwarty

jak gardło podróżnego, który gdzieś zgubił bilet. 

 
Copyright 2012 | ZeszytyPoetyckie.pl | Redakcja | Mapa serwisu | Regulamin