ZeszytyPoetyckie.pl
  • WYDAWNICTWA
  • WYDARZENIA
  • DEBIUTY
  • KRYTYKA
  • POEZJA
  • START
Robert Król

Trzydzieste pierwsze


Kardamon, cynamon, owoce prosto z morza,

z przepełnionych rzek i stawów, oswajanie

potraw cząbrem albo chili, przez lewe ramię.

Reszta to czarne ziarna pieprzu podnoszone


nad ranem z dna zatoki, suszone na słońcu,

mielone w moździerzu z babki, prababki.

A ty cierpisz na sierść, typograficzna sławo,

cicha wodo. Przysłali mnie po ciebie tamci

laboranci, wręczyli procę wyrżniętą z bzu,

kazali mierzyć w czoło. Powiedzieli, że twój

ojciec musiał być kiedyś naprawdę wielkim


złodziejem, skoro w oczach masz wszystkie

gwiazdy, które poznikały z nieba bez śladu.

Skoro mienisz się srebrem i złotem, rtęcią.


Czterdzieste drugie


Chłody, dobieranie imion i pobożnych życzeń.

Pobudzanie ciała letnią wodą oraz tytoniem.

Duńskie testy, wietnamskie reguły wiadomości.

Stefan Batory. Skrzynki pełne listów od banku.


Puste karty biblioteczne. Opuszczone lekcje

angielskiego. Wzory matematyczne i dokładnie

starta tablica. Kolejne ślady po mętnej wodzie.

Przejścia podziemne jak lisie norki, bez ludzi.

Liczenie ubrań w szafie, sparowane skarpety.

Wrogowie na sąsiednich podwórkach, głodne

wilczury. Kichanie i pożar na drugim brzegu


kanału. Powolne samochody. Naderwana żyłka.

Pęknięta kość. Staw i sitowie. Niczyje partycje.

Moja miłość, puste pudło, rezonans, echo serca.



Pięćdziesiąte pierwsze


Wszystko to wydarzyło się kiedyś naprawdę:

zaglądanie w dziuple, udawanie stracha i kuli,

wróble przysiadające na ramionach jak papugi,

butle miodu i piwa, słoje konfitur zamiast tych


w drzewach, własne słońce i ciotczyne chmury.

Można powiedzieć, że znałem pisma i poetów,

że nabywałem kosztowne sprzęty codziennego

użytku, żeby ich na co dzień używać, że płaciłem

za mieszkanie, żeby w nim przebywać za dnia.

W tym czasie nikt nie zajmował się sprawami

ojczyzny. Pocztowcy byli skłonni posiać każdą


przesyłkę. Pęczniał prowiant, ludzi wyposażano

w wiedzę, a zwierzęta wypuszczano na wolność.

W granicach miast odnajdywano puste kołyski.

 
Copyright 2012 | ZeszytyPoetyckie.pl | Redakcja | Mapa serwisu | Regulamin