| Agnieszka Gałązka |
|
z dzieciakiem trzeba krótko,
* nie wiedzą, że piszę. babka przewróciłaby się w grobie, ojciec przemilczał - a wiadomo czym pachnie takie milczenie; matka załamałaby ręce. dla ich dobra udaję, że jestem mężczyzną - haruję na chleb, mam żonę i syna. codziennie wycinam ich z papieru, puszczam na wodę białe łódeczki, czekam aż do mnie dopłyną.
projekcje albo szukanie różnic
błysk. koniec taśmy. zwijamy
awers
podobno picasso mieszał farby ze spermą, żeby jego sztuka była
wiersz, w którym podmiot jest głupią dupą
za drzwiami w szafie też jest lew. zjem cię - kłamię, żeby nie powiedzieć, że tak naprawdę chciałabym pogłaskać.
parę lat minęło, ale urosły mi tylko cycki, średnica głowy niezmienna; pcham ją tam, gdzie nie chcą, tłukę o każdy napotkany głaz, może w końcu pęknie?
wszystkie ostre podmioty, które mam w sobie służą za skalpel. rozcinam i pokazuję lekko zaróżowiony środek. chciałabym żebyś to zobaczył, dotknął bez obrzydzenia.
póki co, owijam prześcieradłem, tworzę odbicie widoczne tylko pod światło.
o wchodzeniu
chciałabym cię poczuć w środku, czytelniku. każdego dnia nowe szaty pisarza, który jest nagi. by to zobaczyć potrzebujesz serca z alergią na słowo. takie będzie puchnąć, otwierać kanaliki chłonące bolenie, lęki drżących liter.
racjonalnie nie podchodź. niech odbierze ci rozum. w zamian da sedno ukryte pod warstwą uklepanego torfu. pod ziemią może być wszystko: wybielone gnaty, korzenie, źródło. w tej kolejności nie ma przypadku, a ciąg przyczynowo - skutkowy jest przykrywką, jak wieko studni, pod którym tonie księżyc i twarze młodych dziewcząt.
za płeć płacę słono
johnny, nie mówię do ciebie. jesteś mężczyzną, zrozumiesz na opak. jest ochota, by nacisnąć czerwony przycisk, ale nie wiadomo, co się wtedy stanie.
johnny, zbudujesz nam little house on the prairie? kaktusy, dzikie węże, piaskowce. wszystko da się oswoić albo pojąć. czerwony guziczek kusi dalej, widzisz napis?
johnny, nie wszystkie potrafią tańczyć kankana, świecić kolanami na wysokość oczu. koronki, tiule trudno wyjąć z oka. wydaje ci się, że widziałeś wszystko? czerwony mruga.
johnny, johnny to nie musi skończyć się źle. przemierzymy pustynne szlaki w dziurawych butach, tylko wybierz: karawana czy karawan. płeć ma duże znaczenie. czerwony. stop. |
(Nagroda im. Andrzeja Krzyckiego 2010)