ZeszytyPoetyckie.pl
  • WYDAWNICTWA
  • WYDARZENIA
  • DEBIUTY
  • KRYTYKA
  • POEZJA
  • START
Spotkanie z Januszem Kotarą

Instytut Mikołowski

 

zaprasza na

spotkanie z

 

Januszem KOTARĄ

 

związane z promocją jego najnowszego

tomu wierszy

 

pt. Podanie Światła Innej Ciemności

( wyd. Instytut Mikołowski, 2011)

 

6.05.2011

godz. 18

 

 

 

Janusz Kotara: najbłyskotliwsza pochopność

 

Nowy tom wierszy Janusza Kotary "Podanie Światła Innej Ciemności" zapewne niekiepsko namiesza w głowach specom od lirycznych taksonomii, wszelkiej maści głosicielom poetyckiej poprawności. Autor tego zbioru czerpie bowiem ze wszelkich retorycznych konwencji, czyniąc z rzetelnie zrytmizowanych wierszy nader sprawny wehikuł - wehikuł dźwigający z równym powodzeniem i językowy neologizm, i lingwistyczny rytuał; i brutalną groteskę barokowego ironisty, i rzewną czułość trubadura. Świat przedstawiony skrzy się wprost od metamorfoz, co, jak mniemam, stanowi z jednej strony przenikliwą aluzję do konfabulacyjnej natury ludzkiej pamięci, z drugiej zaś - nawiązanie do rozpędzonych, kinetycznych wierszy autora Dziejby Leśnej, który to poeta wydaje się najważniejszym z patronów onirycznego obrazowania Janusza Kotary. Proteuszowa fraza Podania Światła... przywodzi na myśl dziką zabawę rozdokazywanego

dziecka; chwilami czytelnik zaczyna podejrzewać, że podmiot liryczny - zaangażowawszy w to dzieło całą dostępną sobie werwę artykulacyjną - usiłuje przedstawić raport z wybuchu paniki w tunelu autostradowym pod kanałem La Manche. Czytamy te wierszeniejako z miną wpatrującego się w kalejdoskop kameleona. W jednym z utworów Podania Światła... znajdujemy zdanie: „poezja jest konieczną... katastrofą słowa” - autor wiedzie nas ku niej niezawodną ręką.

Kotara pisze prywatną historię światła: dzieje blików, blasków, witraży, zajączków, laserunków, luksferów. Dla zrozumienia obranej przez autora strategii retorycznej przydatna będzie paseistyczna metafora słowa niosącego światło. Jest więc Kotara jednym z poetów szukających przebłysku światła w tunelu, jakim coraz bardziej staje się nasza epoka. I za to mu, jak powiedział sam Bolesław Leśmian, sen i chwała. Ten pierwszy spokojny, ta druga - wiekuista. Nie na odwrót.

 

Marek K. E. Baczewski

 

 

 

 

Janusz Kotara

 

Wiersze

 

8.Kinich Ahau!

 

Najbłyskotliwsza pochopność w rozpraszaniu światła

na dyspersjach dywanowo zjawionych obłoków

Skrząco cienią się w galeriach rozwieszanych pieluch

kształty rodzinnego szczęścia i kolczastego drutu

Wszystko Jasne?!... jak festiwal ślepnących neonów

przed postępem czarnych myśli po posesji Ciała

Tkaczom wiatru złotonici się w spojrzeniu dziecka

echo Śmierci odmieniane na stronach powietrza.

 

„Yellow cubic” – złoty luksfer! kierat tak radosny!

że mógłbyś mnie nazwać koniem Pana Boga

Gdy pomagam słońcu w słonecznym zaprzęgu

przebyć drogę słońca aż po zachód słońca

Górnolotne „och mehr Licht!” w sennych doniesieniach

byłoby tu zmyślną prośbą o drink w mlecznym barze

Upojeniem które stwarza TO co nie pamiętasz...

podniesionym głosem jak wieko od trumny.

 

02. Warszawa, 20.-22.06.

 

 

10. Parzydło

 

Teoria superstrun mój Boże! czy jesteś hologramem?

w dziargance chmur bielastych jak płuco gruźlika

Z grafiką mgnień świetlistych w pokalanych oczęciach

z pierwszego tłoczenia ziaren i plew słoneczników

Między mną i Ojcem krążą błyski gamma

– rezultat agonii najmasywniejszych gwiazd

I tyle naszego zachodu przez cały dzień boży

czytamy sobie „Niebo – poradnik użytkownika”.

 

W TO mi graj Tumidaj – imię podpalonego słońca

z recenzją stygmatów Śmierci gdy świat mną płonie ze wstydu

I kiedy bujając w obłokach pojmuję że każdy z osobna

jest już wystawiony do wiatru na huśtawce nastrojów nieba

Pozwól światłem poczynić cuda ze światłem dzielić kloakę

nie wierzyć że w świetle jelita wszystko jest do dupy

Pozwól ze wstydu w zachwyt obrócić się na plecy Kobiecie

niech widok lekko rozchylonych ud przydaje wiarygodności tej scenie.

 

02. Warszawa, 02.07.

 

 

22. Papirusy, Pismo Św. i mail’e w nawiasach

 

Zwinięte bandaże chmur w zarysach powietrza

kobiety obdarzone temperamentem mumii

Delty Ciała żyzna płeć w grze po(k)rywczej piachu

w szwalniach snu krwawe rozstępy grobowców Egiptu

Tylko dziecko zmawia w sobie nieznanym języku

ten świat z metką na paluchu z danymi denata

Gdzie posiałem pismo czytasz uschły kostur drzewa

nie mów nic Twoje królestwo nie jest z tego świata.

 

Nigdy nie zawodzę Słów w intonacji grozy

jestem zaćmą wnętrza Śmierci w przesypiankach oczu

Zrób mi dobrze zdjęcie z krzyża – odnowiono ławeczki

i z ust ludu poklęcznego wymsknęło się Złowo

Wydaj wierszem wokół siebie atmosferę zdechnięcia

uczepiona sierścią źrenic płonących obręczy światła

Mam dla Ciebie pakiet-prezent porodowy dla zwierząt

nie mów nic moje kurestwo nie jest z Tego Świata.

 

03. Warszawa, 29./30.09.

 

 

(informacja nadesłana)

 

Linki sponsorowane

Kredyt bez zaświadczeń  Genewa 2010  kalkulator oc  poezja   projektowanie logo   biuro rachunkowe wrocław

Copyright 2012 | ZeszytyPoetyckie.pl | Redakcja | Mapa serwisu | Regulamin