Księżyce  powiedz mi że wciąż jestem dotykaj tam gdzie najbardziej mnie nie ma i tam gdzie mnie ciągle za mało przyjdź w samo południe gdy rozbiorę się ze świateł jutrzenek i odbić neonowych lampek a cienie będą dopiero dojrzewać za framugami okien wtedy drżeniem rąk mnie szukaj powoli aby nie spłoszyć myśli – płyną za stalowym szeptem zmrożonego nieba z którego co wieczór srebrną chochlą wybieram chłodne księżyce jeżeli na moment stanę się dla ciebie czytelna będę już na zawsze Historia dnia wczorajszego Kiedy wydawało się że nie dam rady spojrzałam w górę kawki miękko kołowały kładąc się cieniem na twarzy przypadkiem zahaczyłam stopą o zieloność krajobrazu rozproszył się we mnie rojem świateł kiedy wydawało się że upadnę przyszedł i dokładnie sprawdzał czy wciąż jestem w jego oczach niepewna pobiegłam jeszcze zbadać dłonią cierpliwość chłodnych murów katedry trwała wzrosłam wtedy spokojem w jej odwiecznych ramionach |